W 2020 postawiłam sobie cel: nie kupię żadnego nowego ubrania. Jeśli coś kupię, to tylko i wyłącznie z drugiej ręki. Postanowiłam zrobić to publicznie i wciągnąć do tego Was – moich obserwujących na Instagramie i tak powstało wyzwanie #beznowychubran2020 Misja zakończyła się sukcesem! Jakie były założenia wyzwania, czego się nauczyłam, jakie wnioski płyną po roku bez nowych ubrań oraz co dalej – wszystko w poniższym wpisie!

 

bez nowych ubran

Jak do tego doszło?

Podobny eksperyment przeprowadziłam w 2019, jednak wiedziałam, że na pewno czeka mnie jeden zakup rzeczy nowej (była to suknia ślubna). Oprócz tego postanowiłam, że kupować będę tylko z drugiej ręki. Prawie się udało, bo dokonałam tylko jednego zakupu (płaszcz). Mimo tego eksperyment uznałam za udany i postanowiłam kontynuować go w 2020 roku. Spontanicznie wymyśliłam, że zrobię to publicznie i wciągnę do tego innych, więc na początku stycznia 2020 opublikowałam pierwszy wyzwaniowy post.

Bez nowych ubrań, czyli jak?

Moje założenie było proste: kupuję / zdobywam tylko z drugiej ręki. Ciuchlandy, vinted, olx, ubrania z szafy mamy czy cioci. Do wyzwania nie zaliczałam butów oraz bielizny (choć skarpetek nie kupiłam żadnych, staniki kupiłam tylko w ciuchlandach, z jeśli chodzi o majtki to kupiłam 4 pary nowych i 2 pary w second handzie). Niektórzy z moich obserwujących postanowili nie kupować żadnych nowych ubrań i korzystać tylko z tego, co mają w szafach – brawa dla tych osób! A więc każdy zinterpretował to hasło po swojemu.

Zasady wyzwania

  • każdy miesiąc to nowe zadanie, które nie tylko pomagało w wytrwaniu w wyzwaniu, ale także w dążeniu do posiadania szafy świadomej, zrównoważonej, ekologicznej
  • na koniec miesiąca osoby biorące udział w wyzwaniu publikowały u siebie na story planszę z podsumowaniem
  • dołączyć można było w dowolnym momencie i uczestniczyć nawet tylko miesiąc / kilka miesięcy
  • kupienie nowej rzeczy nie przekreślało dalszego uczestnictwa, nie wysyłałam eko policji 😉 zwłaszcza, że ten rok był tak nieprzewidywalny, że np. kupienie dresu w marcu było często możliwe tylko „z pierwszej ręki”, było sporo osób, które „zaliczyły” 9, 10, 11 miesięcy i mimo tego dalej uczestniczyły w wyzwaniu!
  • przez cały rok na moim Instagramie publikowałam treści związane z branżą odzieżową, m.in. na temat szkodliwości fast fashion (mody sieciówkowej), materiałów dobrych dla nas i środowiska, sposobami i miejscami, w których możemy w ekologiczny sposób pozbyć się niechcianych ubrań, czy pokazywałam, jak świetne ubrania można znaleźć na strychu u mamy lub w lumpeksach

Co dał mi rok bez kupowania nowych ubrań?

  • odkryłam, że świat wyprodukował już tyle, że najlepsze, co można zrobić, to korzystać z tego, co już jest! Nie przekonują mnie nawet najbardziej turbo eko marki odzieżowe, wyrastające jak grzyby po deszczu, bo to kolejne surowce, emisje, zanieczyszczenia, śmieci. Jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, żeby korzystać z tego, co już istnieje
  • zrozumiałam, że każde ubranie można zdobyć z drugiej ręki, nawet bieliznę, choć w tym przypadku trzeba mieć szczęście albo popularny, standardowy rozmiar stanika 😉 temat bielizny z drugiej ręki jest z pozoru kontrowersyjny, ale zrobiłam niedawno o tym ciekawe story i wiele z moich obserwujących zmieniło zdanie! story można obejrzeć tutaj
  • doszłam do wniosku, że umiar trzeba mieć również przy zakupach w lumpeksach, bo łatwo popłynąć, zwłaszcza ostatniego dnia, gdy rzeczy są tak tanie, że żal nie kupić. Bo potem i tak rezultat jest taki sam – mamy szafę pełną ubrań, a chodzimy i tak w kilku ulubionych. Wszystko z umiarem i rozsądkiem. Zakupy w ciuchlandzie, choć dobre dla środowiska, również powinny być przemyślane, dlatego też…
  • nauczyłam się robić zakupy w lumpeksach z listą, zawsze szłam z konkretnymi potrzebami i nie kupowałam rzeczy, które potrzebne mi nie były
  • odkryłam jeszcze więcej grzechów fast fashion i utwierdziłam się w przekonaniu, że nie mam tam czego szukać – np. podczas pandemii (gdy sklepy były pozamykane) sieciówki odmówiły zapłacenia za towar uszyty w Azji, zostawiając pracowników z mnóstwem ubrań i brakiem środków do życia (więcej info tutaj), nadal jednak będę mówić i walczyć o transparentność tej branży i godziwe warunki pracy dla ich pracowników, bo sieciówki tak po prostu nie znikną!

Co dalej?

W kolejnym roku chcę kontynuować wyzwanie i nadal kupować ubrania tylko z drugiej ręki, choć zostawiam sobie małą furtkę 😊 Jednak ogólnie zakupy odzieżowe chcę maksymalnie ograniczyć, bo na ten moment wydaje mi się, że mam wszystko, co potrzeba, więc nie czuję potrzeby kupowania. Oczywiście to bardzo szybko może się zmienić, bo kto wie co przyniesie 2021, ale jeśli nie będzie żadnych rewolucji, to nic nowego w szafie nie potrzebuję! Po wyzwaniu 2020 zostaje ze mną także prześwietlanie składów i wybieranie głównie naturalnych materiałów.

Sama nie wiem czy w tym szalonym 2020 roku było łatwiej, czy trudniej zaliczyć wyzwanie. Z jednej strony sklepy były kilka razy zamknięte, więc nie kusiło żeby do nich iść, z drugiej – więcej wolnego czasu to buszowanie w Internecie i zamawianie online. I też potrzeba zaopatrzenia się w dresy 😀 W każdym razie udało się! I mi, i wielu innym osobom obserwującym mnie na Instagramie. Brawa dla nas! 🙂

A Ty uczestniczyłaś_łeś w wyzwaniu? Jak Ci poszło? A może planujesz zrobić sobie takie wyzwanie w 2021? Daj znać!

Udostępnij dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *