Dziś Wszystkich Świętych – dzień odwiedzania cmentarzy, wspominania bliskich zmarłych. Coraz częściej mówi się o tym święcie w kontekście ogromnej ilości śmieci, jaką w tym czasie generujemy – plastikowe znicze, sztuczne kwiaty. A ja chciałabym poruszyć temat cmentarzy i pochówku od trochę innej strony. Bo cmentarze nie tylko śmieciami wpływają na środowisko i zrównoważony rozwój.

ekologiczny pochowek

Miejsce

Starzejące się społeczeństwo i coraz więcej zgonów oznacza potrzebę coraz większej ilości miejsc na cmentarzach. Jest to problem wielu miast, bowiem często nie ma na nich fizycznej możliwości poszerzenia istniejących cmentarzy czy budowy nowych albo tego miejsca jest zbyt mało w stosunku do potrzeb. Na przykład w Krakowie, do którego należy 12 nekropolii o łącznej powierzchni 135 hektarów, wolnego miejsca zostało już tylko 13,5 hektara.

Gdzieś przeczytałam, że jeśli zostaniemy przy tradycyjnych pochówkach, w przyszłości zmarli będą zajmować więcej miejsca na Ziemi od żywych.

Warto też dodać, że jedne z celów zrównoważonego rozwoju ONZ (które Polska przyjęła) to „dobre zdrowie i jakość życia” oraz „zrównoważone miasta i społeczności”. Czy tradycyjne cmentarze zabierające coraz więcej miejsca, podczas gdy brakuje go ludziom żywym wpisują się zatem w te cele? Obecna forma polskich cmentarzy z ogromnymi pomnikami nie jest formą zrównoważoną i koniecznie są zmiany.

Kolumbaria

kolumbarium
Jedno z rozwiązań to kolumbaria – zbiorowe grobowce na urny. Zajmują one nieporównywalnie mniej miejsca od tradycyjnych grobowców. Redukują też problem śmieci – jest wtedy mniej miejsca, aby postawić znicz czy wiązankę. Patrząc na kwestie finansowe, to często koszt kremacji i wykupienia niszy w kolumbarium jest niższy od wykupienia miejsca, trumny i postawienia pomnika. Oczywiście w każdej nekropolii ceny są inne, a ceny pomników są bardzo różne, ale nie jest tak, że opcja kolumbarium jest dużo droższa. Warto też dodać, że „klasyczna” kremacja jest ekologicznym podejściem pod względem zajmowanego miejsca czy zużycia np. drewna, jednak ma swoje minusy i nie jest zupełnie neutralna dla klimatu i środowiska przez to, że m.in. do spalenia zwłok potrzeba bardzo dużo energii. Aczkolwiek pojawia się coraz więcej innych opcji, np. kremacja wodna – ciało rozpuszcza się w mieszance wody i wodorotlenku potasu, podgrzewa do temperatury 160 stopni i poddaje się procesowi alkaicznej hydrolizy. Po procesie zostaje płyn, który może być nawozem i być wylany w jakimkolwiek miejscu oraz proch oddawany bliskim w urnie. Takich ekologicznych opcji jest coraz więcej, ale to temat na oddzielny wpis!

Tradycyjne pochówki

Oprócz kwestii miejsca, tradycyjne pochówki to także duże obciążenie środowiska ze względu na to, że:

  • zakopujemy w ziemi lakierowane trumny (po pierwsze zużyto na nie drzewa, a po drugie z dodatkiem lakieru nie są one biodegradowalne)
  • są one wyłożone materiałami syntetycznymi (które również się nie rozłożą)
  • zmarłych często ubiera się w syntetyczne ubrania
  • trumny są właściwie jednorazowe (użyte parę godzin i zakopane w ziemi)

Ciekawostka! Europejskim liderem produkcji trumien jest polska firma Linder, która produkuje 17 tysięcy trumien miesięcznie. Ile to drzew…

Obecne prawo

Według obowiązującej ustawy (sprzed 60 lat!), pochówek jest możliwy tylko i wyłącznie na cmentarzu. Nie są legalne inne formy jak np. rozsypanie prochów czy lasy pamięci. Wspomniane kolumbaria są legalne, ale z nimi jest jeden zasadniczy problem, czyli podejście. Nadal wiele osób nie wyobraża sobie brak ogromnego pomnika oraz kremacji (w Polsce kremacji poddawane jest jedynie ok. 30-40% ciał). Nie mówiąc o ekologicznym pochówku np. w biournie z nasionami, z której wyrośnie potem drzewo.

Zmiany mentalne

Dlatego potrzeba nam przede wszystkim zmian mentalnych. Otwarcia na alternatywne formy pochówku oraz zrozumienia, że o zmarłych można pamiętać i oddać im szacunek bez lakierowanych trumien, plastikowych wieńców i zniczy. Mam wrażenie, że w Polsce to jest wyjątkowo trudny temat i mamy wyjątkowo silny kult zmarłych. Często wydaje mi się, że bardziej dbamy o zmarłych, niż o żywych. Co ciekawe, tak naprawdę wystawne pogrzeby i bogate grobowce wcale nie są wyrazem miłości i szacunku do zmarłych, ale są dla nas, pozostających żywych. Słuchałam parę dni temu wywiadu z psycholożką, która tłumaczyła ten mechanizm. Mianowicie – często duże, wystawne groby są tak duże jak nasze… wyrzuty sumienia. Bogatym grobowcem chcemy niejako wynagrodzić zmarłej osobie to, że np. nie rozwiązaliśmy jakiegoś konfliktu czy nie zawsze pozostawaliśmy w dobrych relacjach. To też niejako wyjaśniło mi fenomen, nad którym często się zastanawiałam – na pogrzebach zazwyczaj zjawia się sporo osób, często przyjeżdżają z bardzo daleka, natomiast na wydarzenia za życia typu ślub, ważna rocznica, okrągłe urodziny itp, aż tak wiele osób nie przyjeżdża. Inna kwestia jest taka, że wystawnym pomnikiem chcemy często podkreślić swój status materialny i pokazać, że „nas stać”. Co mnie jednak najbardziej szokuje to komentarze o „zaniedbanym, złym stanie grobu” i łączenie tego z brakiem pamięci i szacunku do zmarłego. Wpiszcie w Google „zaniedbany grób” i kliknijcie jakąkolwiek podpowiedź (nazwisko gwiazdy) – zobaczycie o czym mówię. Czy naprawdę umycie granitowej płyty i postawienie na niej znicza oznacza pamięć czy tęsknotę za bliską osobą? Bardzo trudno jest mi zrozumieć takie podejście. Myślę, że warto, abyśmy przestali bezrefleksyjnie podążać za tą „tradycją” i skupili się na relacjach za życia oraz myśleniu o przyszłych pokoleniach, aby miały gdzie żyć i nie zginęły pod stertą plastikowych zniczy… Ważne są rozmowy o tym z bliskimi, dyskusje, zmiana podejścia.

Zmiany prawne

Zmiany mentalne to jedno, ale konieczne są również zmiany na poziomie prawnym. Dlatego powstała społeczna inicjatywa (Nie)Zapomniane Cmentarze, której celem jest z jednej strony ochrona dawnych cmentarzy, a z drugiej rozszerzenie rodzaju pochówku, w tym o formy ekologiczne. Stworzony przez nich projekt zakłada, że:

  • każdy mógłby wybrać swoją formę pochówku i spisać ją w oficjalnym rejestrze
  • dopuszczalne byłoby rozsypywanie prochów
  • możliwe byłyby pochówki ekologiczne – np. cmentarze na terenach leśnych czy łąkach, w biodegradowalnych trumnach / urnach, w naturalnym ubraniu.

Projekt tej ustawy jest obecnie w fazie konsultacji społecznych. Można przesłać swoje uwagi, proponowane zmiany oraz głosy poparcia do 20.01.2022 na adres mailowy:

niezapomnianecmentarze@gmail.com

Głos społeczeństwa ma znaczenie! Zebrane opinie będą dołączone do kolejnych etapów prac. Im więcej przychylnych głosów, tym większa szansa na powodzenie wprowadzenia ustawy. Tutaj znajdziesz więcej informacji o inicjatywie.

Ekologiczny pochówek – biourna z nasionami

Chcę szczególnie opisać opcję „zostania drzewem”, czyli biournę z nasionami, gdyż temat wywołał na moim Instagramie ogromne poruszenie – większość moich obserwatorów jest tym pomysłem zachwycona, jednak znalazło się kilka głosów wątpiąca w etyczność tej formy i zwracająca uwagę na pewne problematyczne kwestie z tym związane.

A co w przypadku, gdy z biourny nie wyrośnie drzewo? Odnalezienie miejsca pochówku będzie wtedy trudne / niemożliwe. Co zrobić, gdy takie drzewo się połamie? Zostawić? Przerobić na meble lub zeszyty? Jak określić, co zrobić z drzewem, które kiedyś było „kimś”? Czy chodzenie po terenie z biournami w ziemi czy też w miejscu, gdzie rozsypane są prochy jest ok? Czy to deptanie „resztek” innej osoby? Wyraz braku szacunku? Co na to rodzina?

Ja bardzo się cieszę, że ktoś zadał takie pytania i wywołał dyskusję. Cenię sobie moją społeczność na Instagramie za dyskusję i rozmowę i to dla mnie największa wartość w obecności w social media. A odpowiadając: w „zostaniu drzewem” nie chodzi o to, że wyrasta ono z ciała, to przecież niemożliwe. Drzewo wyrasta z nasiona, a ciało (prochy) jest nawozem. „Zostanie drzewem” jest bardzo symboliczne i celowo używam cudzysłowu, bo właśnie o symbol chodzi. Warto też zastanowić się, czy do pamięci o kimś kogo kochaliśmy niezbędna jest wiedza o jego dokładnym miejscu pochówku? A gdy drzewo wyrośnie, ale po jakimś czasie się złamie, to jeszcze raz podkreślę: drzewo nie wyrasta z człowieka, a z nasiona. Poza tym – czy z takim samym podejściem traktujemy połamane drzewa na cmentarzach? Przecież one też wyrosły na „ciałach”. O protestach czy specjalnym traktowaniu nie słyszałam. Jeszcze taka kwestia – czy pytamy bliskich czy po śmierci mają ochotę gnić w lakierowanej trumnie? Czy będzie im to przeszkadzało? Warto odwrócić sytuację, bo to, że wszyscy tak robią i jest tak „od zawsze” nie jest argumentem i nie znaczy, że jest to dobre rozwiązanie. Pozwolę sobie jeszcze wkleić komentarz jednej z moich obserwatorek:

„Po za tym prochy są już tylko popiołem z ciała. Wiele jest miejsc na świecie, które deptamy… a nigdy nie wiemy czy nie było w tym miejscu pochowane ciało. Trochę chyba za bardzo nadajemy wielu sprawom dodatkowe wartości. Przy amputacji nogi, ta część ludzkiego ciała zostaje spalona i nie interesujemy się, co się stało z prochami. A jednak jest to cześć ludzkiego ciała, nie? Każdy ma prawo decydować za siebie i ok, skoro jedni chcą być pochowani na cmentarzu – ok, skoro inni wolą być rozsypani – ok. A co do drzewa – to przecież człowiek nie staje się drzewem, to już przesada. Drzewo to drzewo nawet jak wyrosło na prochach.”

Całkowicie zgadzam się z tą wypowiedzią i jeszcze raz podkreślę – przede wszystkim chodzi o możliwość wyboru. Chciałabym, aby w naszym kraju każdy mógł decydować za siebie i swoje ciało!

A Ty jakie masz przemyślenia na temat tradycyjnego pochówku? Wyobrażasz sobie swój ekologiczny pochówek i np. „zostanie” drzewem? Albo rozsypanie swoich prochów? Daj znać w komentarzu!

Udostępnij dalej!

2 Thoughts on “Dlaczego ekologiczny pochówek to konieczność oraz czy tradycyjne cmentarze odejdą w zapomnienie?”

  • Bardzo ciekawy i mądry artykuł (ach, jak to miło poczytać kogoś, kto wie, jak poprawnie posługiwać się językiem polskim), nigdy nie myślałam o pochówku pod kątem ekologii. My co prawda skremowaliśmy ojca, ale było to głównie związane z życzeniem sobie przez zmarłego świeckiego pogrzebu i oszczędnościami (urnę umieściliśmy w już istniejącym grobie dziadków i koszty były naprawdę dużo mniejsze). Całkowicie zgadzam się z Twoimi poglądami na temat pamięci o zmarłych – nie uważam, aby forma pochówku czy wielkość grobowca świadczyła o naszym szacunku do zmarłego i czy o nim pamiętamy, czy nie. Zainteresowałaś mnie tym tematem i zachęciłaś do przemyśleń. Mnie nie przeszkadza pomysł o zostaniu po śmierci drzewem, nawet gdyby wyrosło ono z mojego ciała 😀 Pozdrawiam serdecznie, jestem zachwycona tym blogiem!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.